Wpisy z tagiem: owoce
wtorek, 28 lutego 2012
Bezglutenowe oczywiście;) jak również bezmleczne. Zamiast mleka jest tu świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy. Nie dawałam za dużo cukru, ponieważ pomarańcze same w sobie były słodkie. Przepis (14 muffinek):
Wymieszać razem suche składniki. Osobno roztrzepać lekko jajka z olejem. Wlać do suchych składników, dodać sok z pomarańczy i ekstrakt waniliowy. Całość wymieszać, nałożyć do 3/4 wysokości foremek (użyłam silikonowych). Piec w 180°C przez 20-25 minut (do suchego patyczka).
niedziela, 19 lutego 2012
Czekoladowy Weekend powinien trwać przynajmniej przez tydzień, może wtedy zdążyłabym cokolwiek przygotować ;) Poprzednia propozycja była na szybko, a obecna spowodowana zapasem białek w zamrażalniku. Muszę przyznać, że pavlova w wersji czekoladowej jest przepyszna! Do tego mus z wiśni i bita śmietana, niebo w gębie :) Przepis z Moich Wypieków. Przepis (zamiast jednej zrobiłam 5 mniejszych bez):
Posiekać czekoladę. Białka ubić z szczyptą soli, powoli dodając cukier, na końcu dodać ocet. Delikatnie wmieszać kakao i czekoladę. Masę wyłożyć na papier do pieczenia (jako jedną lub kilka mniejszych bez). Mniejsze bezy piec przez 30-40 minut w 150°C. Bezy podawać z bitą śmietaną i kwaśnymi owocami, np. musem w wiśni.
niedziela, 12 lutego 2012
Wzorując się na przepisie z Kuchni pod świerkami upiekłam szarlotkę w wersji bezglutenowej. Musiałam oczywiście zmodyfikować oryginalny przepis dostosowując go do własnych potrzeb. Do mieszanki mąk dodałam mąki kasztanowej i okazało się, że ciasto wyszło bardzo smaczne ze słodkawym smakiem kasztanów. Obecnie wykorzystuję też gumę ksantanową zamiast gumy guar. Musiałabym powtórzyć wypiek z tą drugą, żeby się przekonać o różnicach, ale ciasto było bardzo elastyczne - wręcz nie chciało się kruszyć na kruszonkę ;) Ciasta wyszło mi za dużo na użytą formę, ale zamroziłam resztę. Przepis (tortownica o średnicy 20cm - można użyć większej, ciasta było za dużo):
Wymieszać mąki, gumę ksantanową (lub guar), cukier, sól, dodać jajko, śmietanę i pokrojone w kostkę masło. Zagnieść całość na jednolitą masę. Wylepić wysmarowaną masłem tortownicę połową ciasta (lub mniejszą ilością, zależnie od wielkości formy - u mnie spód miał grubość 0.5cm). Posmarować spód odłożonym wcześniej białkiem, ponakłuwać widelcem i piec przez 15 minut w 160°C.
Jabłka obrać i pokroić w plasterki, skropić sokiem z cytryny, wymieszać z cukrem waniliowym i cynamonem. Na podpieczony spód wysypać trochę bułki tartej lub mąki (żeby spód nie rozmiękł od wilgoci z jabłek), ułożyć jabłka, posypać płatkami migdałowymi, a na nich rozłożyć kruszonkę z reszty ciasta lub, jak w oryginale, rozwałkowany płat ciasta. Piec przez 1 godzinę w 160°C.
niedziela, 06 listopada 2011
Lekkie ciasto z piankową warstwą, które zrobiłam na zamówienie Męża :) Przy robieniu pianki opierałam się na przepisie Majany. Warstwa pianki wyszła dosyć gruba, można zwiększyć też ilość galaretki (u mnie już się nie zmieściła w tortownicy). Biszkopt bezglutenowy (na tortownicę 20cm - można użyć większej):
Białka na sztywno ubić z solą i cukrem, następnie dodać żółtka i mąkę z proszkiem, wszystko wymieszać. Ciasto wylać na tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia (sam spód), boków nie smarowałam. Piec ok. 12 minut w 180°C (do suchego patyczka). Wyciągnąć i zostawić do ostygnięcia. Warstwa piankowa (z przepisu Majany):
W zagotowanej wodzie rozpuścić galaretkę i zostawić do ostygnięcia, tak, żeby zaczęła lekko tężeć. Bardzo zimną kremówkę (wkładam do zamrażalnika, lepiej się ubija) ubić z mlekiem, następnie wlać galaretkę i ubijać do połączenia. Wylać masę na biszkopt - bardzo szybko tężeje. Warstwa z galaretką i owocami:
Galaretkę rozpuścić w zagotowanej wodzie, zostawić, aż zacznie tężeć. Owoce pokroić i rozłożyć na piance, zalać galaretką. Przechowywać w lodówce.
sobota, 22 października 2011
Prezentowane torciki zrobiłam na urodziny swoje, potem na urodziny Teściowej, a zrobię jeszcze jeden taki na urodziny Babci :) Biszkopt zrobiłam z przepisu Dorotuś na biszkopt rzucany, oczywiście podmieniając mąki. Świetny przepis bez użycia proszku do pieczenia, a rzucanie daje wielką frajdę ;) Krem nie jest żadną nowością, podobne przepisy krążą po internecie. Bardzo pasuje mi jego konsystencja, jest lekka, ale nie ma niebezpieczeństwa z rozlewaniem się, jaki miałam kiedyś z kremem na samej śmietanie. Do przełożenia użyłam również musu jagodowego w jednym przypadku, konfitury z owoców leśnych w drugim, a za trzecim zrobię mus z czerwonych porzeczek. Wydaje mi się, że lekko kwaskowy smak czerwonych porzeczek bardzo by tu pasował. Przepis na biszkopt (tortownica 20cm):
Cytuję za autorką: "Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta. Tortownicę o średnicy 20 - 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boków formy niczym nie smarować, papierem wykładamy tylko dno. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka). Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić." Piekłam 30 minut w 160°C, rzucałam ciasto na taboret z trochę mniejszej wysokości, ale za to trzy razy ;) Pod koniec pieczenia, kiedy widziałam, że wierzch już zbrązowiał, przykryłam go folią aluminiową. Ostudzone ciasto oddzieliłam od boków formy i podzieliłam na trzy blaty. Przepis na mus czekoladowy:
Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, lekko ostudzić i wymieszać dokładnie z serkiem mascarpone. Ubić kremówkę, dodać krem czekoladowy i dokładnie wymieszać. Dodatkowo:
Wykonanie: Nasączyć blaty (użyłam wody z sokiem z cytryny, w sumie 0.75 szklanki). Ułożyć pierwszy blat na paterze, nałożyć warstwę musu czekoladowego (ok. 0.5cm), następnie dżem owocowy - ok. 3-4 łyżeczek. Nałożyć na to drugi blat, mus i dżem, przykryć ostatnim blatem. Resztą musu czekoladowego pokryć boki i wierzch tortu, musu wystarczy również na ozdobienie (niestety ja nie mam zdolności w tym kierunku).
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Oryginalnie lody mangowe od Manjuli troszkę przerobiłam chcąc zwiększyć ich ilość i trochę zredukować zawartość tłuszczu dodając mleko. Miałam tylko jedno mango, więc dorzuciłam nektarynki. W rezultacie przepis mocno odbiegł od oryginalnego. Część masy lodowej mroziłam w osobnych pojemniczkach, a resztę w pudełku. O ile te pierwsze je się wygodnie, to te drugie na razie nadal siedzą w pudełku, bo są za twarde, żeby je ładnie wyciągnąć, a nie chciałam ich rozmrażać. Lody smakują ciekawie... marchewkowo :) Może kiedyś spróbuję jeszcze raz, ale z większą zawartością mango. Przepis (wyszło 6 lodów na patyku oraz pudełko 800ml):
Mango pokroić na kawałki (tu jest pokazane jak to najlepiej zrobić), obrać i pokroić nektarynki. Wymieszać skrobię z 4 łyżkami wody. Zagotować mleko, śmietankę razem z cukrem i rozpuszczoną skrobią, mieszać, a następnie zostawić do ostygnięcia. Zmiksować mango, nektarynki i sok z cytryny na gładką masę. Wymieszać z ostudzoną masą mleczno-śmietanową. Schłodzić masę w lodówce przez kilka godzin. Ukręcić lody w maszynie lub przy pomocy miksera. Lody dodaję do akcji Z widelcem po Azji
środa, 27 lipca 2011
Mąż bardzo lubi dania kuchni chińskiej. Kiedyś przygotowywał je z gotowych mieszanek, ale niestety zawierają one gluten. Dlatego przygotowaliśmy wszystko sami, co jak się okazało nie jest trudne :) Ryż ugotowany był na sypko, a po dodaniu do mieszanki warzywnej, wypił też część sosu, dzięki czemu nie trzeba było go zagęszczać. Przepis (ok. 3 porcje):
Sos:
Ryż ugotować na sypko dodając trochę curry do wody. Kurczaka pokroić w kostkę, przyprawić, podsmażyć. W trakcie smażenia odlać sok, który puści mięso, zostanie on wykorzystany do sosu. Usmażone mięso odłożyć na bok do miski. Na tę samą patelnię wrzucić mrożone warzywa oraz pokrojone na kawałki pomidory, papryczkę, cebule, ananasa i wyciśnięty czosnek. Całość dusić pod przykryciem do zmięknięcia. Składniki sosu wymieszać i wlać do warzyw. Dodać ryż i mięso, całość gotować, aż ryż wypije sos i potrawa się zagęści.
wtorek, 26 lipca 2011
Przepis podobny do babeczek już robionych, ale przerobiony z myślą o Mężu :) Ponownie wykorzystałam mieszankę ziemniaczano-kukurydzianą. Najlepsze oczywiście zaraz po upieczeniu z pyszną chrupiącą skórką. Następnego dnia również niezłe. Dałam mało cukru, a babeczki i tak są słodkie. Chyba ten dżem im dłużej stoi tym jest słodszy. Przepis bez dodatku substancji zagęszczających :) Przepis:
Wymieszać składniki suche. Osobno wymieszać jajko, olej i kefir, wlać do składników suchych. Dodać dżem i wszystko wymieszać. Nałożyć do foremek, piec w 180°C przez 25minut (do suchego patyczka).
środa, 20 lipca 2011
W końcu wzięłam od Mamy przepis na tytułowe ciasto. Mama znalazła je w internecie, ale nie pamiętała gdzie, więc poszukałam i znalazłam. Oryginał znajduje się w serwisie eDziecko. Ja troszkę go zmodyfikowałam, dając więcej jogurtu i mniej masła, chociaż nie napisano ile ta kostka waży. Podmieniłam również część proszku na sodę, która, jak gdzieś wyczytałam, reaguje z płynami kwaśnymi i lepiej spulchnia ciasto. Placek jest wilgotny, opada lekko po upieczeniu, ale nie jest zbity. Mąka kukurydziana i skrobia ziemniaczana z powodzeniem zastępują mąkę pszenną (są również tańsze niż gotowe mieszanki). Polecam je do ciast, w ogóle nie czuć różnicy. Moja Mama idzie po najmniejszej linii oporu i efekt jest bardzo dobry :) Przepis (blacha 21x25cm):
Utrzeć masło z żółtkami i połową cukru, dodać jogurt i wymieszać. Osobno wymieszać mąkę, skrobię, proszek oraz sodę. Dodawać porcjami do masy jogurtowej, mieszając do uzyskania jednolitej masy. Ubić białka z solą i resztą cukru. Dodać do masy i delikatnie wymieszać. Wylać na blachę wyłożoną papierem lub posmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą (bg). Na wierzch wysypać równo owoce. Piec w 170-180°C przez 40-45 minut (do suchego patyczka). 1 Następnym razem zmienię proporcje zwiększając ilość sody. Spróbuję również z mniejszą ilością masła.
środa, 06 lipca 2011
Pavlova to żadna nowość, ale wymyśliliśmy z Mężem, żeby podać ją z czymś w rodzaju powideł z agrestu. Nie pasuje tu ani słowo konfitura, ani dżem, bo owoce się smaży, jak śliwki. Połączenie jest niesamowite, słodka beza i kontrastujące kwaśne powidła. Przepis na bezy tutaj. Beza na zdjęciu nie wygląda specjalnie ładnie. W piekarniku strasznie urosły, żeby potem się zapaść i popękać. Wydaje mi się, że piekę je w zbyt wysokiej temperaturze. Robiłam wg przepisu Dorotuś, ale niestety mnie one nie satysfakcjonują. Dalej będę próbować, obniżę temperaturę pieczenia. Aczkolwiek mimo popękanego wierzchu, reszta była piankowa, co widać na zdjęciu poniżej. Przepis na powidła agrestowe:
Wrzucić agrest do garnka/wysokiej patelni z szerokim i grubym dnem, zalać odrobiną wody. Podgrzewać pod pokrywką aż agrest zmięknie. Dodać cukier, wymieszać i rozdrobnić agrest tłuczkiem do ziemniaków, ewentualnie widelcem. Smażyć bez pokrywki, często mieszając, żeby agrest się nie przypalił, do osiągnięcia gęstej konsystencji (lub wg gustu). Można przełożyć do słoiczków i zapasteryzować lub przechowywać w lodówce. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moje
Ulubione
|