Wyniki eksperymentów kulinarnych pieczonych, gotowanych tudzież surowych, jak również doświadczenia w przygotowywaniu potraw bezglutenowych.

Wpisy z tagiem: czekolada

środa, 02 maja 2012

Czekoladowe ciasto truflowe

Istna bomba kaloryczna! Przed zrobieniem tego ciasta zaczęłam się wahać czy aby na pewno dobrze robię, ale po jego spróbowaniu... :) Byłam przekonana, że każdy spróbuje po kawałeczku i większość zostanie. Mimo, że jest bardzo syte to została mniej niż ćwiartka. Deser znikał w tempie ekspresowym.

Czekoladowe ciasto truflowe

Przepis pochodzi ze strony Gluten-free Goddes. Piekłam w tortownicy o średnicy 20cm, ponieważ nie miałam odpowiedniej, nadmiar ciasta rozlałam do dwóch kokilek.

Przepis (tortownica o średnicy 22cm):

  • 200ml śmietanki 30%
  • 450g gorzkiej czekolady
  • 113g masła
  • 7 jajek
  • szklanka cukru trzcinowego (użyłam demerara)
  • 0,25 łyżeczki soli
  • 2 łyżki ekstraktu waniliowego

W kąpieli wodnej (w dużej misce albo garnuszku) rozpuścić śmietankę, masło oraz czekoladę. Zostawić do ostudzenia. Jajka ubić z solą i cukrem do podwojenia objętości - ok. 3-4 minut. Następnie masę jajeczną wymieszać z masą czekoladową oraz dodać ekstrakt waniliowy. Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, a boki z zewnątrz obłożyć folią aluminiową (ciasto może wyciekać, ja zawsze kładę tortownicę na małej kwadratowej blaszce). Piec w 180°C przez godzinę (aż do popękania wierzchu). Następnie ostudzić i schłodzić w lodówce przez kilka godzin (lub całą noc). Wierzch ciasta posypać kakao lub cukrem pudrem. Wyciągnąć z lodówki na parę minut przed podaniem, dla osiągnięcia lepszej struktury.

sobota, 14 kwietnia 2012

Miały być babeczki, ale wyszedł z tego raczej deser w stylu sufletu. Ale taki właśnie był mój zamiar :) Piekłam prawie dwa razy krócej niż zaleca oryginalny przepis, żeby wnętrze pozostało wilgotne... :) Myślałam, że będzie płynny, tak jak w czekokubkach. Płynny nie był, ale i tak było pysznie - skórka chrupiąca i krucha, taka bezowa, a środek wilgotny i aromatyczny.

Babeczki czekoladowe bez mąki

Piekłam w kokilkach i kilku małych silikonowych foremkach, ponieważ nie wiedziałam jak bardzo ciasto urośnie. Następnym razem dam mniej cukru i bardziej napełnię kokilki. Przepis z książki "Słodki świat" Ewy Wachowicz.

Przepis (użyłam 3 kokilek i 4 małych foremek, ale wystarczą w zupełności 3-4 kokilek):

  • 2 łyżki masła
  • 80g gorzkiej czekolady
  • 2 żółtka
  • 2 białka
  • 6 łyżek cukru trzcinowego (dałam demerara)
  • szczypta soli

Czekoladę razem z masłem roztopić w kąpieli wodnej. Żółtka ubić z 3 łyżkami cukru, wymieszać dokładnie z ciepłą masą czekoladową. Masę trzymać w cieple, żeby nie stężała (mnie stężała i musiałam ją nieco podgrzać w kąpieli wodnej). Białka ubić na sztywno z solą i pozostałymi 3 łyżkami cukru. Wymieszać delikatnie z masą czekoladową. Napełnić wysmarowane masłem foremki i piec w 180°C przez ok. 16 minut.

Babeczki czekoladowe bez mąki

 

Przepis dodaję do akcji Wypieki bez mąki jako wypiek niedietetyczny ;)



niedziela, 19 lutego 2012

Czekoladowa Pavlova

Czekoladowy Weekend powinien trwać przynajmniej przez tydzień, może wtedy zdążyłabym cokolwiek przygotować ;) Poprzednia propozycja była na szybko, a obecna spowodowana zapasem białek w zamrażalniku. Muszę przyznać, że pavlova w wersji czekoladowej jest przepyszna! Do tego mus z wiśni i bita śmietana, niebo w gębie :) Przepis z Moich Wypieków.

Czekoladowa Pavlova

Przepis (zamiast jednej zrobiłam 5 mniejszych bez):

  • 5 białek
  • 250g cukru pudru
  • 3 łyżki kakao
  • 50g gorzkiej czekolady
  • łyżeczka octu jabłkowego (nie miałam winnego)
  • szczypta soli

Posiekać czekoladę. Białka ubić z szczyptą soli, powoli dodając cukier, na końcu dodać ocet. Delikatnie wmieszać kakao i czekoladę. Masę wyłożyć na papier do pieczenia (jako jedną lub kilka mniejszych bez). Mniejsze bezy piec przez 30-40 minut w 150°C.

Bezy podawać z bitą śmietaną i kwaśnymi owocami, np. musem w wiśni.

Czekoladowa Pavlova

 



Alternatywa dla zwykłego budyniu (czy też raczej kisielu mlecznego) znaleziona w książce "Dieta South Beach" Arthura Agatstona jako "Ciasto czekoladowe na kruchym spodzie". W oryginale spód zrobiony był z "dmuchanego" ryżu, ja natomiast wykorzystałam bezglutenowe płatki kukurydziane i ryżowe. Zwiększyłam też ilość budyniu, ponieważ wydaje mi się, że byłoby go za mało.

Czekoladowy budyń na spodzie z płatków

Przepis (forma o średnicy 20cm):

  • 2 szklanki prażonego ryżu (dałam po szklance płatków ryżowych i kukurydzianych)
  • 3 łyżki (z górką) masła z orzechów arachidowych (niesolonego i niesłodzonego)
  • budyń czekoladowy z 0.5l mleka1

Podgrzać masło orzechowe, dodać ryż (płatki) i wymieszać. Wylepić formę (wyłożyłam na spód, ponieważ masa była sypka) i wstawić do zamrażalnika na godzinę (włożyłam do lodówki). Następnie (po 1h) zrobić budyń i od razu przelać do formy. Schłodzić w lodówce przez godzinę.

Przepis dodaję do Czekoladowego Weekendu



1 Zrobiłam budyń z 3 szklanek mleka, 3 pasków czekolady deserowej, 3 łyżek kakao, 3 łyżeczek cukru i ok. 15 łyżeczek skrobii kukurydzianej (potrzeba jej więcej niż ziemniaczanej do zagęszczenia)

środa, 28 grudnia 2011

Piernik bezglutenowy z bakaliami

Eksperymentalny bezglutenowy piernik wzbogacony bakaliami, przełożony domowymi powidłami śliwkowymi oraz polany gorzką czekoladą. Niczym nie ustępuje "zwykłemu" piernikowi z mąki pszennej. Lekko kwaśne powidła przełamują słodycz ciasta i nadają mu wilgoci. Przyprawę do piernika zrobiłam samodzielnie :)

Przepis (keksówka ok. 28x10cm):

  • 100g mąki kukurydzianej
  • 100g mąki z tapioki
  • 50g mąki sojowej
  • 50g skrobii ziemniaczanej
  • 150g cukru trzcinowego (dałam demerara)
  • 150g miodu
  • 100g masła
  • 3 jajka (oddzielnie żółtka i białka)
  • 6 czubatych łyżeczek śmietany
  • 4 łyżeczki przyprawy do piernika (dałam własnoręcznie zrobioną)
  • 1.5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki kakao
  • szczypta soli
  • 200g bakalii (np. figi, daktyle, rodzynki)
  • powidła do przełożenia
  • tabliczka gorzkiej czekolady

Bakalie pokroić drobno, zalać wrzątkiem i zostawić na kilka minut. W garnuszku rozpuścić masło, miód i cukier, dodać przyprawy i kakao, zostawić, żeby lekko ostygło. W misce wymieszać mąki, sól i sodę, dodać ciepłą masę miodową i wymieszać. Następnie dodać żółtka i śmietanę, całość wymieszać dokładnie. Dodać do ciasta odsączone z wody bakalie i wymieszać. Białka ubić na sztywno, dodać do ciasta delikatnie mieszając. Masę wlać do przygotowanej formy (ja wyłożyłam papierem do pieczenia). Piec w 170°C 50-60 minut (do suchego patyczka). Ostudzone ciasto przekroić wzdłuż na pół, przełożyć gorącymi powidłami, złożyć i wierzch polać rozpuszczoną czekoladą.

Piernik bezglutenowy z bakaliami

sobota, 22 października 2011

Bezglutenowy tort z musem czekoladowym

Prezentowane torciki zrobiłam na urodziny swoje, potem na urodziny Teściowej, a zrobię jeszcze jeden taki na urodziny Babci :) Biszkopt zrobiłam z przepisu Dorotuś na biszkopt rzucany, oczywiście podmieniając mąki. Świetny przepis bez użycia proszku do pieczenia, a rzucanie daje wielką frajdę ;) Krem nie jest żadną nowością, podobne przepisy krążą po internecie. Bardzo pasuje mi jego konsystencja, jest lekka, ale nie ma niebezpieczeństwa z rozlewaniem się, jaki miałam kiedyś z kremem na samej śmietanie. Do przełożenia użyłam również musu jagodowego w jednym przypadku, konfitury z owoców leśnych w drugim, a za trzecim zrobię mus z czerwonych porzeczek. Wydaje mi się, że lekko kwaskowy smak czerwonych porzeczek bardzo by tu pasował.

Przepis na biszkopt (tortownica 20cm):

  • 5 jaj
  • 0.75 szklanki cukru pudru
  • 0.5 szklanki skrobii ziemniaczanej
  • 0.5 szklanki mąki kukurydzianej
  • szczypta soli do białek

Cytuję za autorką: "Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta. Tortownicę o średnicy 20 - 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Boków formy niczym nie smarować, papierem wykładamy tylko dno. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka). Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić."

Piekłam 30 minut w 160°C, rzucałam ciasto na taboret z trochę mniejszej wysokości, ale za to trzy razy ;) Pod koniec pieczenia, kiedy widziałam, że wierzch już zbrązowiał, przykryłam go folią aluminiową. Ostudzone ciasto oddzieliłam od boków formy i podzieliłam na trzy blaty.

Rzucany biszkopt bezglutenowy

Przepis na mus czekoladowy:

  • 100g czekolady gorzkiej (dałam po pół 50% i 74%)
  • 250g mascarpone
  • 400ml kremówki
  • cukier opcjonalnie (jeśli krem jest za gorzki, dodać do śmietany)

Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, lekko ostudzić i wymieszać dokładnie z serkiem mascarpone. Ubić kremówkę, dodać krem czekoladowy i dokładnie wymieszać.

Dodatkowo:

  • płyn do nasączenia biszkoptu ok. 0.75 szklanki
  • mus/konfitura/dżem owocowy (najlepiej lekko kwaskowy)

Bezglutenowy tort z musem czekoladowym

Wykonanie:

Nasączyć blaty (użyłam wody z sokiem z cytryny, w sumie 0.75 szklanki). Ułożyć pierwszy blat na paterze, nałożyć warstwę musu czekoladowego (ok. 0.5cm), następnie dżem owocowy - ok. 3-4 łyżeczek. Nałożyć na to drugi blat, mus i dżem, przykryć ostatnim blatem. Resztą musu czekoladowego pokryć boki i wierzch tortu, musu wystarczy również na ozdobienie (niestety ja nie mam zdolności w tym kierunku).

Bezglutenowy tort z musem czekoladowym

środa, 19 października 2011

Czekoladowy deser z polenty

Postanowiłam jeszcze raz wykonać ciasto, które wcześniej mi się nie udało (efekty tutaj). Tym razem użyłam 1/4 porcji i piekłam w kokilkach. Powstało coś w rodzaju sufleta, lekkie ciasto, szybko opadające po wyjęciu z piekarnika. Dobre na ciepło, ale bardziej smakowało mi po ostygnięciu.

Przepis tu (robiłam z 1/4 porcji, na dwie kokilki), piekłam ok. 10-12 minut w 150°C.

Czekoladowy deser z polenty

poniedziałek, 11 lipca 2011

W sobotę upiekłam babeczki kakaowe z czekoladą, oczywiście bezglutenowe. Nie wiem co mnie napadło, żeby użyć do nich częściowo mąki tzw. mlecznej (nie polecam). Babeczki zrobiły się "kauczukowe" ;) ostrzegałam, że są niejadalne, jednak dzielna rodzinka się poczęstowała. Niestety babeczek zostało jeszcze kilka, a ja nie chciałam ich wyrzucać. Przypomniałam sobie ciasto z czerstwego chleba i postanowiłam przerobić te moje gnioty na coś wartościowszego.

Ciasto z odzysku

W porównaniu do torta di pane dałam mniej mleka, proporcje sa inne, zdawałam się raczej na wyczucie i zawartość lodówki. Szczerze mówiąc, ciasto jest nadal trochę "elastyczne", ale zjadliwe. Mąż nie narzekał ;) Jak na kauczuki, z których było zrobione jest przyzwoite.

Przepis (użyłam tortownicy o średnicy 20cm):

  • kilka babeczek/nieudane ciasto (miałam ok. 350g babeczek z czekoladą)
  • szklanka mleka
  • 2 jajka
  • dodatki, przyprawy, bakalie (np. żurawina, suszone morele, figi, orzechy włoskie)
  • ewentualnie cukier (nie dawałam)

W misce rozkruszyć ciasto. Mleko pogrzać, zalać ciasto, zostawić do nasiąknięcia (zostawiłam na 1h). Dodać pokrojone na kawałki bakalie, orzechy, przyprawy, dosłodzić w razie potrzeby. Dodać roztrzepane jajka i całość wymieszać. Zostawić masę na 1h. Następnie przełożyć do wysmarowanej masłem formy i piec ok. 30-35 minut w 180°C.

niedziela, 10 lipca 2011

Lody czekoladowe

Z przepisu Dorotuś, oczywiście z moimi zmianami ;) Również sposób wykonania nieco zmieniłam, rozpuszczając czekoladę przed dodaniem żółtek. Lody są pyszne, nie za słodkie, kremowe i co mnie zdziwiło, nie mrożą się na kamień. Bardzo pasuje mi w nich lekko wyczuwalna goryczka gorzkiej czekolady :)

Przepis (objętościowo weszły w pudełko 1l):

  • 400ml śmietany kremówki
  • 200ml mleka
  • 4 żółtka
  • 75g cukru
  • 90g gorzkiej czekolady (takie robi Goplana)
  • 2 paski (40g) mlecznej czekolady
  • łyżka wódki

W rondelku podgrzać śmietanę, mleko, cukier i czekoladę do rozpuszczenia składników. Żółtka ubić mikserem, dodać do masy śmietanowo-mlecznej, dobrze wymieszać i podgrzewać na najmniejszym ogniu kilka minut mieszając (nie zagotować!), żeby żółtka się nie zwarzyły1. Gotową masę odstawić do ostudzenia, dodać wódkę, po czym schłodzić w lodówce. Następnie masę o temperaturze lodówkowej przelać do maszyny lub zamrażać mieszajac co 2h (użyłam maszyny do lodów).

1 Wg oryginalnego przepisu masa ma zgęstnieć, ale tak się nie dzieje. Podgrzewałam ją kilka razy, zestawiając z palnika, gdy była za gorąca. Tak więc myślę, że wystarczy podgrzewać ją kilka minut, mieszając, żeby nic się nie zwarzyło. Z komentarzy Dorotuś: "ważne, by spełniała tzw. test łyżeczki. Po odwróceniu łyżeczki i przeciągnięciu przez nią palcem, ślad nie powinien się rozlewać."

środa, 20 kwietnia 2011

Chciałam wpisać tytuł oryginalny, ale na wszelki wypadek sprawdziłam jego tłumaczenie i okazało się, że w książce jest błąd ;) napisane jest "torta di panna" czyli ciasto z kremem.. a tu nijak kremu nie ma. Za to jest chleb, czerstwy na dodatek. Ciasto bardzo bogate, nie dodawałam jednak wszystkich składników, co zaznaczę w przepisie.

Torta di pane

Nie lubię marnowania jedzenia. Zdarza się u nas jednak, że pieczywa jest więcej niż jesteśmy w stanie przerobić. Wtedy szukam pomysłu na spożytkowanie tego co miałoby zostać niedługo wyrzucone. Przepis ten znalazłam już dość dawno w ksiażce u brata :) Tytuł "Śniadanie i lunch", wydawnictwo Mak, tytuł oryginału "Brunch". Przepis znajduje się na stronie 28.

Zastanawiałam się czy coś sensownego z tego ciasta wyjdzie.. i wyszło:) Jest wilgotne, nieco zbite, ale ja za takimi przepadam. Zresztą nie miało jak urosnąć. Jak już pisałam wnętrze ma bogate, nie za słodkie (zawsze redukuję ilość cukru), nie za tłuste (pominęłam masło). Rodzinie też smakowało, niestety tylko Narzeczony nie może go spróbować :( A to ciasto wymagało ode mnie trochę poświęcenia.. Zaplanowałam sobie jego upieczenie wczoraj, specjalnie musiałam wstać wcześniej i lecieć do sklepu po ciasteczka i czekoladę ;) Przed zajęciami przygotowałam masę chlebową, po zajęciach resztę. Ale w sumie, oprócz tarcia migdałów (można kupić oczywiście już starte), nie zabiera wiele czasu. No i podsumowując było to moje ciacho imieninowe :)

Przepis (tortownica o średnicy 20cm):

  • 250g czerstwego białego chleba bez skórki (dałam zwykły i ze skórką)
  • 100g ciasteczek amaretti
  • 1l mleka (dałam 0.5l 1)
  • laska wanilii (nie miałam)
  • 150g rodzynek (dałam 115g)
  • 50g skórki pomarańczowej kandyzowanej
  • 50g skórki cytrynowej kandyzowanej (dałam 100g pomarańczowej)
  • 40ml grappy (nie dałam)
  • 40ml likieru pomarańczowego (nie dałam)
  • 40ml likieru amaretto (mój dodatek zamiast powyższych dwóch)
  • 125g siekanych migdałów
  • 100g czekolady (dałam gorzką)
  • 1-2 łyżki startej skórki z cytryny
  • 1 łyżka cynamonu (nie dałam)
  • 0.5 łyżeczki mielonych goździków (nie dałam)
  • gałka muszkatołowa (nie dałam)
  • 3 jajka
  • 150g cukru (dałam 75g)
  • 75g masła (nie dałam)
  • 75g orzeszków piniowych (nie dałam - zamiast nich płatki migdałowe)

Chleb pokroić, rozkruszyć ciastka amaretti i wymieszać razem. Mleko zagotować z laską wanilii, wyjąć wanilię, mlekiem zalać chleb z ciastkami i zostawić na 4-5h pod przykryciem (u mnie 6h). Chleb odsączyć (patrz 1), przełożyć do miski, dodać rodzynki, skórkę pomarańczową, cytrynową, migdały, dodać alkohole. Zetrzeć/posiekać czekoladę i dodać do masy. Dodać przyprawy (pominęłam). Całość wymieszać i odstawić na godzinę (u mnie stało 20min.). Ubić jajka z cukrem na puszystą masę, dodać do masy chlebowej, wymieszać. Tortownicę wysmarować masłem, wyłożyć ciasto, pozostałe masło pokruszyć na wierzchu (pominęłam). Posypać orzeszkami/płatkami migdałowymi. Piec 60-70 minut w 200°C. Podawać po ostudzeniu.

Torta di pane

1 Stwierdziłam, że marnotrawstwem jest zalewać chleb litrem mleka, po to żeby go potem odsączać, więc użyłam 0.5 litra i masy nie odsączałam.

 
1 , 2
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Durszlak.pl
Akcja: Nie kradnij zdjęć!