Wpisy z tagiem: ser/twaróg
piątek, 08 lipca 2011
Zdrowa sałatka jako dodatek do obiadu lub lekka kolacja :) Przepis:
Bób ugotować do miękkości, obrać z łupinek. Liście sałaty porwać na kawałki. Pokroić w kostkę pomidora, fetę i ogórka. Wymieszać wszystko w misce, doprawić i skropić sokiem z cytryny.
wtorek, 08 lutego 2011
Przy okazji robienia faworków, Teściowa wymyśliła, aby spróbować zrobić również ich wersję bezglutenową. Ciasteczka wyszły całkiem przyzwoite, choć nie wszystkie dały się przewinąć. W przeciwieństwie do "zwykłych" nie napuszyły się też za bardzo i są bardziej kruche. Ale są jak najbardziej jadalne, czyli da się je zrobić zastępując mąkę pszenną bezglutenowym miksem.
Co do tytułowych pączków, zostały zrobione z przepisu z zeszytu Teściowej, również z wykorzystaniem mąki bezglutenowej. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że będą tak pyszne. Są puszyste jak pączki drożdżowe, nie czuć w ogóle, że są bezglutenowe :) Nasz bezglutenowy tester zjadł połowę niedługo po usmażeniu. Z powodu dość luźnej konsystencji ciasta i nakładania łyżką, porobiły się im różne dziwne różki i odnóża.. ;) Najsmaczniejsze tego dnia, w którym zostały upieczone, potem robią się już nieco gumowate. Przepis (20 kilka sztuk ok. 5cm kulek):
Serek wymieszać z jajkami, solą i cukrem. Dodawać stopniowo mąkę z sodą, mieszając. Porcje ciasta nakładać łyżką do rozgrzanego oleju (lepiej robić mniejsze, większe porcje dość długo były w środku surowe, a na zewnątrz już mocno się przysmażyły). Pilnować żeby równo się przysmażyły (z pączków robią się kulki i same się obracają ;) ) do złoto-brązowego koloru. Następnie odsączyć z tłuszczu i obtaczać w cukrze pudrze.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Na początku miał być sernik z likierem amaretto (a raczej pomarańczowo-kawowym amaretto), ale nie byłam pewna co do jego składu, ewentualnych dodatków, więc koncepcja się zmieniła. Tak powstał sernik czekoladowy na spodzie z ciasteczek bezglutenowych, które wcześniej upiekłam. Ciasteczka miały być pierniczkami, ale to co z nich wyszło absolutnie nie powinno ujrzeć światła dziennego, dlatego zostały potraktowane kulą i sproszkowane. Z braku tortownicy odpowiedniego rozmiaru, korzystałam z takiej o średnicy 25cm. Z powodu tak dużej formy nie znalazłam żadnego naczynia do kąpieli wodnej. Piekłam z parą - wlałam wodę na dużą blachę włożoną na najniższy poziom do piekarnika. Skorzystałam też z rad zawartych u Dorotuś i przydały się :)
Mój sernik jest łaciaty, mimo mielonego sera. Następnym razem jeszcze bardziej go przetrę. Nie jest też tak kremowy, jak na zdjęciu u Liski, podejrzewam, że powinnam go krócej piec. Spód (źródło):
Ciasteczka pokruszyć, wymieszać z kakao i rozpuszczonym masłem, wykleić spód formy. Masa serowa (źródło):
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Ser miksować z cukrem, dodawać po jednym jajku. Na końcu dodać czekoladę, ekstrakt i rum, wszystko wymieszać. Wlać do formy, wygładzić powierzchnię. Piec w 160°C przez 40-60 minut (piekłam 50min.). Następnie zostawić w wyłączonym piekarniku z uchylonymi dzrzwiczkami do całkowitego ostudzenia. Schłodzić w lodówce.
sobota, 27 listopada 2010
Sernik pieczony dość dawno, na Święta Wielkanocne co prawda, ale niekoniecznie tylko na tę okazję. Jakoś tak wyszło, że nie zrobiłam zdjęcia po rozkrojeniu. Sernik wyglądał jak sernik;) lekko pomarańczowy z widocznymi skórkami pomarańczowymi. Przepis z książki "Ciasta pikantne i słodkie" Michela Roux'a, zmodyfikowany przeze mnie w trakcie przygotowywania ze względu na konsystencję ciasta1. Piekłam w tortownicy o średnicy 26cm (w oryginale na 20cm). Mimo odejścia od oryginału sernik był wilgotny i aromatyczny, wg mnie wyśmienity :) aczkolwiek powinnam jeszcze raz spróbować go zrobić bardziej trzymając się przepisu i metod pieczenia serników... (tu nie mam jeszcze doświadczenia - w zasadzie to był mój pierwszy sernik). Spód (ciasto kruche, własne):
Ze składników ugnieść gładkie ciasto, rozwałkować cienko, wylepić wysmarowaną tłuszczem formę, włożyć do lodówki na min. 30 minut. Rozgrzać piekarnik do 180°C. Spód ponakłuwać, przykryć papierem i wysypać grochem. Piec 25 minut, następnie zdjąć papier i piec kolejne 5min. Odstawić do ostygnięcia. Masa serowa (podaję oryginał, a w nawiasach moje zmiany):
Zetrzeć skórkę z pomarańczy oraz wycisnąć z nich sok. Wymieszać ser, śmietanę, cukier i rozbełtane żółtka. Dodać sok i skórkę pomarańczową. Ubić białka na pianę, dodać do masy2. Na końcu dodawać mąkę ziemniaczaną, jeśli masa będzie za rzadka*. Masę wylać na upieczony spód, piec w 140-150°C przez ok 2h - do ścięcia masy3.
1 Moja masa była wręcz płynna... może pan Roux użył pomarańczy miniaturek, a może to ja się nie znam i to powinno tak wyglądać. W każdym razie ograniczyłam płyny (sok) i dodałam trochę mąki. 2 W oryginale ubić całe jajka na pianę. 3 W oryginale - piec 1.5h w 140°C, patyczek wbity w środek powinien być czysty. Z tego powodu mocno wydłużyłam czas pieczenia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że sernik trzeba/można zostawić w wyłączonym piekarniku. Na koniec zdjęcie, niekoniecznie oddające efekt końcowy.. Dołączam się do akcji Cytrusowego Tygodnia organizowanego przez Tatter.
wtorek, 16 listopada 2010
Pierogi leniwe znane powszechnie, mają zapewne tyle kombinacji w proporcjach składników, co równie pospolite naleśniki. Te są jeszcze bardziej leniwe, ponieważ ani się ich nie wałkuje, ani nie kroi, tylko nabiera łyżką prosto z miski do wrzątku ;) Kluski może nie są urodziwe, ale wychodzą bardzo miękkie i puszyste. Do tych "wałkowanych" trzeba dodać więcej mąki. Dzięki zastąpieniu mąki pszennej, ziemniaczaną i kukurydzianą, stały się bezglutenowe :) Składniki (na 4 osoby):
Wymieszać twaróg z rotrzepanymi jajkami i solą, dodać mąkę i całość wymieszać. Jeśli masa jest za rzadka można dodać jeszcze trochę mąki. Nabierać porcje łyżką (ja formowałam podłużne kluski dwiema łyżkami), wkładać do osolonego wrzątku - kluski same odpadają od łyżki po włożeniu do wody. Gotować od wypłynięcia jeszcze ok. 1-2 minuty. Następnie odcedzić i podawać. Jako, że nie przepadam za smażoną bułką tartą, zjadłam je z dżemem wiśniowym.
wtorek, 12 października 2010
Puszyste drożdżowe bułeczki z serowym nadzieniem. Ciasto kleiło się dosyć mocno. Szczerze mówiąc nie ma pojęcia dlaczego, może powinnam jeszcze dłużej je wyrabiać. Przepisów na drożdżowe ciasta jest bez liku i nie wiem jak na konsystencję wpływają wahania poszczególnych składników... Jednakże bułeczki wyszły bardzo puszyste i mięciutkie. Nadzienie miałam zbyt luźne, ale nie chciałam żeby wyszła z niego klucha, więc nie zagęszczałam za bardzo. Parę bułek pękło i wypłynęło trochę sera. Ciasto:
Rozczyn - drożdże zasypać dwiema łyżeczkami cukru, zalać połową szklanki ciepłego mleka, wymieszać i poczekać aż zacznie pracować. Mąkę przesiać, wymieszać z solą. Jajka rozetrzeć z cukrem, wlać do mąki, dodać rozczyn i resztę mleka. Wyrabiać krótko do połączenia składników. Dodać roztopione masło, wyrabiać, aż tłuszcz połączy się z ciastem. Następnie wyrabiać jeszcze 20 minut (robotem krócej). Zostawić w misce pod przykryciem na 1h. Nadzienie:
Składniki nadzienia wymieszać. Formowanie bułeczek (ok. 14 sztuk): Urywać z ciasta kawałki wielkości połowy pięści. Rozwałkować na placki o średnicy ok. 12cm (podsypywałam sporo mąką, ciasto było klejące). Nakładać na środek po 1-1.5 łyżki nadzienia, po czym chwycić brzegi i sklejać u góry. Kłaść na blachę wyłożoną papierem sklejeniem do dołu. Uformowane bułeczki zostawić do wyrośnięcia na 30 minut, następnie posmarować białkiem. Piec 20 minut w 180°. Studzić na kratce. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Moje
Ulubione
|